
| Jedyny taki Superman | |
|
Zapisał się w pamięci jako bohater kina akcji, choć trudno byłoby zapomnieć o innym jego bohaterstwie, wielkim i autentycznym – w zmaganiu z niemocą, zwątpieniem, stereotypem myślowym. Christopher Reeve zawsze był w coś zaangażowany, oddany pasji i szczytnej idei. Od opery mydlanej do Supermana
Wybory mało spektakularne Reeve zaskoczył wszystkich, gdy w najlepszym momencie swojej kariery odszedł do teatru, gdzie wystąpił w ponad 90 rolach. Był kandydatem do wielu filmowych wcieleń, które dostały się jednak innym. To m.in. role w filmach „Uciekinier” i „Pamięć absolutna” – przejął je Arnold Schwarzeneger (61 l.), rola Masona Vergera w „Hannibalu”, która trafiła do Gary’ego Oldmana (50 l.), Jacka T.Coltona w filmie „Miłość, szmaragd i krokodyl”, którego zagrał Michael Douglas (64 l.), czy rola Edwarda Lewisa w filmie „Preet Woman” – skorzystał na tym Richard Gere (59 l.). Sportowe pasje przypłacone zdrowiem Naprzeciw kalectwu i zewnętrznym barierom Mimo choroby, Reeve pozostał pełen sił twórczych. W 1996 roku zagrał w remake’u filmu Alfreda Hitchcocka „Okno na podwórze”, którego był również producentem, a rok później wyreżyserował dramat telewizyjny „Przed zmierzchem”. Został także przewodniczącym Rady Dyrektorów Amerykańskiego Stowarzyszenia Sparaliżowanych. Po wypadku angażował się w politykę, był zwolennikiem demokratów. Stał się głośnym rzecznikiem ludzi niepełnosprawnych. Testował na sobie nowe metody terapii, był zwolennikiem dopuszczenia terapii z użyciem komórek macierzystych pobranych z ludzkich płodów. Wzbudzane kontrowersje i wsparcie żony Wraz z żoną Daną, z którą miał jedynego syna Williama (16 l.), gwiazdor otworzył w Short Hills w New Jersey pierwszy ośrodek, w którym ludzi sparaliżowanych uczono normalnego życia. Żona aktora, Dana, została szefową fundacji jego imienia, wspierającej badania nad leczeniem skutków paraliżu. Reeve wierzył, że odzyskanie sprawności jest możliwe i trzeba o to walczyć. Gdy publicznie o tym mówił i świętował małe sukcesy w rehabilitacji, wielu patrzyło na to sceptycznie, zważając na różnice w sytuacji własnej i aktora. Koniec nieuchronny dla obojga… Aktor zmarł na zawał serca. Wkrótce po nim odeszła jego żona. Przegrała walkę z chorobą nowotworową, którą wykryto u niej 10 miesięcy po śmierci męża. Reeve zostawił po sobie biografię „Still Me”, która stała się bestsellerem.
|
|
|
Autor: Ekran TV |
|










Postawny, mierzący 194 cm wzrostu Christopher Reeve był bardzo wysportowany. Nie bał się wysiłku i ryzyka. Zdobył licencję pilota. Dużo też jeździł konno i właśnie w tej dyscyplinie czyhało nieszczęście… Latem 1995 roku na planie filmowym spłoszony koń zrzucił go z siodła. Aktor skręcił kark i doznał paraliżu. Złamanie kręgosłupa i inne obrażenia były tak poważne, że nie był w stanie samodzielnie oddychać. Odtąd żył podłączony do respiratora.


